10 lat od mojej pierwszej publikacji na Linkedin!
Właśnie minęło 10 lat od mojej pierwszej publikacji na Linkedin (a leci mi tam 19. rok obecności).). To był artykuł. Nie wstydzę się go i do dzisiaj jest dobry. Zaczynałem od artykułów, nie używając postów. Dzisiaj jest odwrotnie i to chyba kluczowa obserwacja na temat zmian Linkedina w tej perspektywie.
Piszę od jednego do trzech postów tygodniowo, na cztery tematy: autorefleksja, przywództwo, komunikacja, kariera + „Różne” (książki, satyra i niektóre tematy bieżące).
Napatrzyłem się przez te 10 lat pisania i dyskusji. Ileż tu było gwiazd, które okazały się meteorami (przeleciał i zniknął) lub meteorytami (nadleciał i spadł), iluż właśnie przelatuje. Są też tacy, którzy trwają, na szczęście.
To, poza formułą pisania, moja druga refleksja: Linkedin to nie jest zamglone niebo z kilkuset gwiazdami, to letnia łąka z milionami świetlików. Co by sobie dowolny świetlik nie myślał o swojej wyjątkowej misji, jego zgaśnięcia nikt po chwili nie zauważy. Jestem jednym z tych świetlików. Ty też, ten pan i tamta pani też :-).
Osiągnięcia? Systematycznie zbieram myśli i przenoszę je na słowo pisane. To moja dyscyplina intelektualna. Lubię to. Wprowadzałem na salony Barnuma i jego Efekt, pojęcie bycia sparingpartnerem intelektualnym liderów (dzisiaj powszechne), pojęcie Incydentu Wyścigowego w komunikacji i kilka innych.
To wciąż w 100% mój język giętki mówi, co pomyślała głowa, do tego w moim stylu (za który mi na maturze obniżono ocenę, do dziś budzę się z krzykiem :-), a nie tymczasowych i zmiennych stylach lajkożernych.
No i pamiętajmy zdanie Leibniza „Kto zna mnie tylko z moich publikacji, ten mnie nie zna”.
Mam dla Was niezłe CTA: też jesteś tu kilka/naście lat, jakie widzisz zmiany na portalu w tym czasie?
PS ilustracja zupełnie nieprzypadkowa, choć nie paliłem nigdy.
Powiązane wpisy
Przesłanek kilka głupienia wróbla Ćwirka (*)
Czy używając AI w swojej masie będziemy słabnąć intelektualnie (aż po mierzalne IQ)? Są, ba, były do przewidzenia od dawna (patrz ostatnie dwa akapity), przesłanki wskazujące na taką możliwość. Zmierzmy
„Tylko dla dorosłych”, smakowite cytaty, cz. 8
Takim sprytnym tekstem na obwolucie przeniósł Boy-Żeleński Kartezjusza pod strzechy. Umieścił to ostrzeżenie na… „Rozprawie o metodzie”. Efekt? Sukces wydawniczy, o jakim Kartezjusz mógłby tylko marzyć. Z jednej strony jest
Tyle tych książek, a oni wciąż piszą nowe!
„Książki współczesne przeważnie wyglądają tak, jakby je napisano w ciągu jednego dnia przy pomocy książek przeczytanych dnia poprzedniego”. Pani Agnieszka Jucewicz, zapytana podczas niedawnej hashtag#kawkazdudkiemlungo o kondycję współczesnego rynku wydawniczego