Dlaczego kandydat ma rzucić dla nas pracę?
Post w tandemie z poprzednim, gdzie pytałem „Dlaczego oni mieliby chcieć z Tobą rozmawiać?”. Odwracamy perspektywę. Jakie jest bodajże najtrudniejsze pytanie zadawane firmom, dla których zaczynam rekrutację? Czytaj: menedżerom rekrutującym.
Brzmi ono dosyć niewinnie, choć ma moc miny przeciwpancernej. Zadaję je po wysłuchaniu i omówieniu listy oczekiwań względem kandydatów. Zwykle całkiem długiej i szczegółowej.
Pytanie brzmi tak: dlaczego człowiek o takim doświadczeniu, kwalifikacjach, osobowości miałby chcieć u Państwa pracować? Czytaj: rzucić obecną pracę i zaryzykować zmianę (no bo desperatów nie chcecie, prawda?).
W skrajnym przypadku reakcją jest… cisza. Wynikająca z zaskoczenia. Bo pojawia się odwrócona perspektywa. Jak to, przecież to my rekrutujemy i rozdajemy karty? Później są pierwsze próby wskazania motywacji kandydata. Bo jesteśmy międzynarodową firmą… Aha, kandydat najprawdopodobniej już w takiej pracuje, tyle że innej. Bo dajemy możliwości rozwoju. Aha, obecny pracodawca kandydata też to mówi i może nawet też daje. Bo atmosfera, bo szkolenia, bo ambitne zadania, bo jesteśmy liderem… Aha…
Całe szczęście menedżer zwykle po chwili orientuje się, że to zbyt rozpaczliwe próby. Wtedy zaczynamy rozmawiać naprawdę. Wracamy do listy oczekiwań i konstruujemy dla niej odpowiednią listę potencjalnych motywacji zawodowych kandydatów, co często wpływa na rekonstrukcję samej listy oczekiwań.
Praw fizyki Pan nie zmienisz, nie ma uprzywilejowanych układów odniesienia… Szczególnie gdy kandydaci mają wybór.
PS na zdjęciu czynnik motywacyjny :-).
Powiązane wpisy
Krótki dowód skuteczności pukania
Jak szukać pracy; jak być autorem swojego sukcesu; jak pomóc szczęściu, by nie zdawać się tylko na nie. W grudniu 2018 otrzymałem e-mail. Cytuję słowo w słowo. Jedynie rozbiłem go
Jak długo pracować w jednej firmie?
Jak długo pracować – to jedno z tych pytań, które słyszę niezwykle często. Z dużym prawdopodobieństwem mogę założyć, że sam też je już kiedyś zadałeś i… wciąż masz rozterki. Trochę
Czy stosować nakładkę „Open to work”?
Ma ona swoje zalety i wady oraz zażartych zwolenników i przeciwników. Napis jak napis, za to jedno zauważam bardzo systematycznie: katastrofę komunikacyjną idącą za napisem. Na czym ona polega? Post