Grawitacja jest dla innych, nie dla mnie!

Grawitacja jest dla innych, nie dla mnie!

Dlaczego tak długo obierasz te ziemniaki? Noo.., wiesz, to złożona sytuacja, co kartofel, to osobna decyzja! Aha… a może zacznij po prostu je obierać jak wszyscy, a rozważania zostaw na sytuacje naprawdę wyjątkowe?

Jakże często na wykładzie albo pod postem trafiają się komentarze w stylu „Tak, ale są sytuacje, w których…” i tu pada opis czegoś, co na krzywej Gaussa jest gdzieś daleko na krańcach prawdopodobieństwa. Owszem, są i zawsze będą. Tak, zwykle jest wiele możliwych scenariuszy. Ale ich prawdopodobieństwa są różne (!). Może i wszystko może się zdarzyć, ale pewne rzeczy zdarzają się znacznie częściej niż inne.

Dlaczego więc tak często zaczynamy od przywołania tych wyjątkowych, co równie często po prostu trzyma nas w blokach zamiast wystartować od scenariuszy najbardziej powszechnych i… działać zamiast mędrkować? Odpowiedzią jest „Ja-to-centrum-kosmosu”, ewentualnie tytuł słynnej piosenki z lat 60. „I’m not like everybody else”. Grawitacja jest dla innych.

Jazda po Warszawie. Są takie miejsca, gdzie z doświadczenia wiem, że najlepiej zmienić pas. Na taki, którym ZWYKLE szybciej pokonam światła. Czy zawsze? Nie. Jednak w ośmiu sytuacjach na dziesięć tak. To wystarczająco, by ten pas potraktować jako rozwiązanie standardowe, od którego zaczynam działanie. Dopiero, gdy pozyskane dzięki działaniu dane pokażą, że akurat tego dnia jest wyjątkowo inaczej, mogę (dzisiaj) modyfikować tak dobrze w 80% sprawdzający się schemat. Zatrzymanie się na poboczu i obserwacja ruchu przez pół godziny, by wybrać pas? Jeśli ktoś tak lubi…

PYTANIE: jeżeli sytuacje, w które my jesteśmy zaangażowani są tak inne od wszystkich i tak wyjątkowe, to… po co czytamy książki biznesowe, przywódcze, rozwojowe? Po co się dokształcamy? Przecież tam można znaleźć głównie recepty na sytuacje powtarzalne, sprawdzone gdzie indziej. Wprawdzie powtarzalne najczęściej i najbardziej prawdopodobne, ale przecież… patrz tytuł. Jeśli Twoje sytuacje są zawsze tak wyjątkowe, nie marnuj więcej czasu na czytanie i kształcenie.

Previous Indeks Ksiąg Nakazanych, cz.30, Sapolsky
Next Pytanie na myślenie o myśleniu (własnym też)

Powiązane wpisy

Autorefleksja

„Chatowe Post Scriptum, czyli test Milli Vanilli

Linkedinowa dyskusja pod moim postem o firmowaniu własnym nazwiskiem autorstwa dzieł wykonanych przez „Chaty/AI” była dla mnie ciekawa pod szczególnie jednym względem: usłyszeć argumenty osób, dla których to jest ok

Autorefleksja

Zachowania, czyli „Czy nas dwóch jest, czy ja jeden?”

Zacznijmy od małego eksperymentu. Odpowiedzmy sobie, jaka jest osoba, która tak opisuje swoje zachowania (prawdziwe! same fakty): bardzo kocham swoją rodzinę; rodzina jest dla mnie najważniejsza i daję temu wyraz

Autorefleksja

Przyczyna vs cel. A tylko w góry poszedłem…

Poszedłem w góry. Cel: przełęcz Zawrat i Orla Perć. Na trasie zaczęło padać. Już na podejściu, daleko od celu. Rozejście się szlaków było miejscem podjęcia decyzji: Zawrat czy wariant bezpieczniejszy.