Strzał we własną stopę jako cel biznesowy?
Mój zasadniczy cel współpracy z liderami można określić jako biznesowy strzał w stopę. Ten cel charakteryzuję krótko i otwarcie już na etapie wstępnych rozmów i podejmowania decyzji. Brzmi następująco:
„Masz się jak najszybciej uniezależnić od rozmów ze mną i działać samodzielnie”.
Czyli… jak najszybciej masz przestać być moim klientem. Zwykle to oznacza pakiet do sześciu spotkań w kilkutygodniowych odstępach. A czasem wystarcza wręcz jedna rozmowa (bez fazy „klient”).
Efekty, to zdyscyplinowanie obu stron w:
– określeniu celu/celów procesu i sposobów mierzenia ich realizacji („Wydaje mi się, że działa”, to za mało)
– przygotowaniu się do każdego spotkania (żadnego wchodzenia z biegu, żeby „pogadać”)
– określeniu, co się będzie dziać między spotkaniami (praca własna!)
– trzymaniu się agendy, że na każdym spotkaniu omawiamy zarówno kwestie bieżące wynikające z celu, jak i długoterminowe, często wychodzące poza obecne miejsce pracy, żeby nie ugrząźć w kołowrotku codzienności.
Praktyka dowodzi, że strzał w stopę jest pozorny. Lider dalej działa samodzielnie, ja unikam rutyny. A biznesowo? Jedno słowo: rekomendacje.
Zapraszam też do lektury artykułu manifestu, który przez lata nie stracił na aktualności. Wręcz wszedł w fazę „A nie mówiłem?” (LINK), bo dzisiaj coraz więcej osób odwołuje się do takiego trybu działania
Powiązane wpisy
Indeks Ksiąg Nakazanych, cz. 13/14, Setiya, Użycki
KIERAN SETIYA, KRYZYS WIEKU ŚREDNIEGO, PORADNIK FILOZOFICZNY, Kultura LiberalnaDARIUSZ UŻYCKI, CZY JESTEŚ TYM, KTÓRY PUKA?, Słowa i Myśli Dzisiaj wyjątkowo dwie książki. Powód pierwszy: obie stanowią świetne rozwinięcie mojego posta
Goethe, „Refleksje i maksymy”, czyli pułapki geniuszu
Powiedzieć, że Goethe jest dla Niemców tym, czym dla nas Mickiewicz, to raczej za mało. My o naszym wieszczu powiemy, że to poeta właśnie. Genialnie utalentowany, ale poeta i tyle.
Indeks Ksiąg Nakazanych, manifest i cz. 1
Stały linkedinowy motyw: pomimo czytania książkowego fast-foodu, czyli „rozwojówek” wciąż czujemy głód. Szybko się czyta, niewiele zostaje, trocin się nie trawi, łapczywie sięga się po następną i następną. Oprócz rekordów