Era Oszusta. Oszukuje chat, czy jednak my?
Regularnie spotykana w social media porada: wrzucasz do chata kilka swoich tekstów, chat się uczy Twojego stylu (o ile masz…), później już tylko podrzucasz chatowi pomysły, a on w Twoim stylu trzaska posty, dzięki czemu oszczędzasz masę czasu. Dodatkowo widziałem identyczną poradę w odniesieniu do tworzenia komentarzy. Trapi mnie w związku z tym proste pytanie:
– jak podpisujemy powstałe w ten sposób posty? Swoim nazwiskiem, czy nadmieniać, że to „Ja + chat”?
Odpowiedź na to pytanie ma konsekwencje. Jest masa notatek po nieżyjących twórcach, pełnych pomysłów na nowe utwory, które nie powstały. Szkolimy więc chata ze stylu np. Sienkiewicza, Lema, Nietzschego czy Konopnickiej, każemy napisać wedle odnalezionego pomysłu opowiadanie, powieść lub traktat i wydajemy jako napisane przez tegoż pisarza? Czy jednak wspomnimy, że to twór sienkiewiczopodobny, zrobiony na wzór? Prawnikom z kolei zostawiam do rozstrzygnięcia, kto i jak ma na takich dziełach zarabiać.
Pozwolę sobie postawić twardą tezę, spróbować nazwać rzecz po imieniu i poddać to pod dyskusję:
– jeśli tworzymy posty w opisany na początku sposób i publikujemy je jako swojego autorstwa, to oszukujemy odbiorcę. Oczekujemy wynagrodzenia i uznania jak za rękodzieło, a produkt został machnięty masową sztancą w fabryce. Uczciwe?
Co więcej, większość z nas raczej nie ma istotnie wyodrębnionego stylu pisania. Gadki o AI uczącym się czegoś, co nie istnieje mają przykryć coś innego: że AI napisze za nas poprawnie i gładko, lepiej od nas, bo u nas z tym krucho. To teraz analogia. Jeśli ktoś upiększa siebie lub produkt na zdjęciu PhotoShopem, mówimy „oszustwo” i domagamy się komunikatu, że zdjęcie było modyfikowane. A z tekstem to coś innego? Dokładnie to samo…
Zwolennikom podpisywania się własnym nazwiskiem pod dziełem chata sugeruję zapoznanie się z historią zespołu Milli Vanilli i określenie się: oszukiwali czy wszystko ok?
PS Ciekawa odmiana losu. W XIX wieku ukryty człowiek udawał, że w szachy gra maszyna (Mechaniczny Turek von Kempelena, ilustracja), a teraz pisze maszyna, a człowiek udaje, że to jego.
Powiązane wpisy
Ile można mieć ciastek, czyli czy sukces ma cenę?
Life-balance ważny? Ważny. Wellbeing ważny? Też ważny (cokolwiek to jest). Zdrowie i sen ważne? Bardzo ważne. Czas dla rodziny ważny? Absolutnie ważny, długoterminowo może być nawet najważniejszy. Da się to
Kwarantanna – zestaw racjonalisty
Pierwsza część Zestawu Racjonalisty cieszyła się dużą poczytnością (LINK). Był to zestaw podstawowych pytań, które warto sobie zadać. By zracjonalizować swoje myśli i ogląd otoczenia. By nazwać i ocenić obawy.
Humanizować AI, czy dehumanizować człowieka?
Sobotnia wieczorowa pora. Rozmowa w trójkę, z Jackiem Santorskim i Kamilą Goryszewską. W dobrym i luźnym stylu. Dobrym, bo uważnie słuchamy się, nie przerywamy, wzajemnie inspirujemy. Luźnym, bo bez narzuconej