Post: jestem mądra/y! Foto: jestem piękna/y! Spójne?
Regularnie widuję w Linkedin zjawisko typu „Tekst sobie, foto sobie”. Niby wszyscy (?) znają rozważania Mehrabiana o tym, co się dzieje, gdy otrzymujemy jednocześnie niespójne sygnały, jak wtedy reaguje nasz mózg i… które sygnały wybiera jako wiodące (LINK). Bo wybiera. Niby słyszeliśmy, że spójność komunikatów jest kluczowa dla wiarygodności i skuteczności przekazu. A później tworzymy własne posty i…
…bach, wrzucamy swoje stylizowane, pozowane, filtrowane, obrabiane zdjęcie, które nijak się ma do treści. W najlepszym przypadku (choć to i tak strata) jest obojętne względem treści, ot, profesjonalny nudny portret.
Jakże często jednak treść zdjęcia (strój, kompozycja) jest dla własnego posta wręcz szkodliwa. Wtedy zastanawiam się, że może jednak to zdjęcie jest głównym przekazem. Służy pokrzepieniu serca autora/ki, polubienia mają być miodem na serce i społecznym dowodem własnej atrakcyjności, a sam post jest ledwie pretekstem dla tego celu (?). Szczególnie gdy jego treść błaha. Wtedy ogon macha psem, a mózg odbiorcy i „Mehrabian” i tak zrobią swoje, koncentrując się na kształtów krągłości lub mięśni wydatności właśnie z tym kojarząc autorkę/autora, nie z rozumem.
Oczy rządzą. Odbiorca przewijający wodospad w social mediach widzi najpierw zdjęcie. Podkreślanie walorów fizycznych, w stroju i otoczeniu absolutnie nie pasującymi do treści, ma wszelkie szanse na skanalizowanie odbioru i zamordowanie przekazu intelektualnego. Lajki są, ale to puste kalorie. Nie musimy na LI być jak Doda czy Tony Manero.
Zdjęcie w koronkowej bieliźnie (widziałem, narzucona marynarka na koronkowe body nic nie zmienia), w lateksie czy skórze obcisłej mocno, z dekoltem XL męskim lub damskim, ze spódnicą do 1/3 uda, strojem jak na gorączkę sobotniej nocy lub damsko-męskie kompozycje napięciem naznaczone same w sobie bywają ładne, owszem. Za to niekoniecznie wzmacniają nasz tekstowy przekaz, którym z kolei chcemy uchodzić za eksperta w czymś biznesowym.
Niech sobie każdy robi, jak chce, oczywiście, byle nie mówił, że nie wiedział o efekcie spójności komunikacji i tym, jak bardzo to, co chciał przekazać, rozmijać się może z tym, co widzi i zapamięta odbiorca.
Bez CTA, wystarczająco podpadłem, wiem. Mehrabian, mimo wątpliwości co do ścisłości metodyki jego eksperymentów, nieustannie wart przypominania.
PS tło też ma znaczenie. Przecież widać, że to fajne selfie w ubikacji było zrobione (sorry…). Naprawdę widać w hotelowym lustrze, że za nami w pokoju jest bałagan i wymiętoszone łóżko i wiele innych przypadków… :-).
Powiązane wpisy
Mega wzrusz Endrju, cz.7, Kansalci
Po opuszczeniu plemienia Kałcze Kałcze Endrju ocknął się tam, gdzie zawsze. Na śmietniku. Życia oraz miasta. Nie dość, że brud i smród, to sensu życia jak nie znał, tak nie
Jak załatwić komentujących post (i stracić ich na zawsze)
Doświadczyłem ostatnio ciekawej sytuacji. Znajomy polubił post, przez co ten wpadł mi przed oczy. Przeczytawszy, znalazłem w nim istotne niedopowiedzenia i uogólnienia, co pozwoliłem sobie z przymrużeniem oka pokazać przez
Reguła Informacyjności – mów tyle, ile trzeba…
Komunikujemy między sobą wiele tysięcy lat, a fundamentalne postulaty odnośnie tejże komunikacji zostały sformułowane… w latach 70. Ich autorem jest Paul Grice. Urzeka w tych postulatach nie tylko ich treść,