Chcesz dobrze pisać? To czytaj! Tylko co…?

Chcesz dobrze pisać? To czytaj! Tylko co…?

Lawinowo przyrasta liczba osób piszących „własnym i niepowtarzalnym” stylem generowanym na jedno kopyto przez AI. Wykrzykują seryjnie te pojedyncze zdania oddzielane spacjami, żeby krzyk był wyraźniejszy. Językowo to zwykle nędza z bidą, oklepane numery i figury stylistyczne jak na gminnym wiecu. A przecież istnieje oczywisty sposób, by móc doskonalić swoje własne pisanie, a przy okazji  swój mózg (a to już gra o najwyższą stawkę). Jaki?

Taki wyrażony w nagłówku. Czytaj, czytaj, czytaj. Tyle że nie tak, jak opowiadają naiwni marzyciele w stylu „Choćby cokolwiek to już coś, jeśli miałbyś nie czytać w ogóle”. Jak ktoś nie chce czytać w ogóle, to nie jest uczestnikiem tej rozmowy. Jeśli jednak przeznacza część czasu na czytanie, to mógłby się zastanowić, w jakie lektury ten czas inwestować. To jak z jedzeniem: jeść musimy, za to wybór, czy zdrowo, czy przyprawiany chemią fast food ma znaczenie i jest w naszych rękach.

Co czytać? Porzuć pseudo-rozwojowe dyrdymały. Porzuć sezonowe przeboje, o których wszyscy mówią, bo one zwykle są właśnie sezonowe, coraz częściej pisane nawet przez profesorów tylko dla pieniędzy. Nie porzucaj Twojej literatury specjalistycznej, ale nie ograniczaj się do niej, bo językowo to nie jest wzorzec, delikatnie mówiąc.

Czytaj mistrzów słowa. Patrz, jak najlepsi składają zdania, jak ich język giętki wyraża na tyle przeróżnych i oryginalnych sposobów nawet najbardziej złożone myśli oraz uczucia. Jak potrafią to zrobić czasem kilkoma ledwie słowami. Sięgaj choćby po twórczość Jeremiego Przybory (foto), Leśmiana (wulkan kreatywności), Lema (ten to jest przekleństwem dla tłumaczy!), Schulza i wielu innych.

„O czym nie można mówić, to trzeba przemilczeć”. Wedle Wittgensteina, jeśli nie umiemy czegoś powiedzieć, to świadomie pomyśleć też nie. Einsteinami czy Kahnemanami nie jesteśmy przecież, żeby się tłumaczyć, że świat czeka na nasze myśli, których tylko… nie umiemy wypowiedzieć, więc AI nam to układa.

Zamiast CTA: „Męcz mnie, Dręcz mnie, Ręcznie, Smagaj poniewieraj steraj truj, Ech butem, Knutem, Znęcaj się nad ciałem mem zepsutem, Za cię, Dla cię, W szmacie, Ja pójdę na kraj świata”. 

Previous Czy można rekrutować patrząc na wiek? Czasem trzeba...

Powiązane wpisy

Komunikacja

Komunikacja jak jazda figurowa na lodzie

Od lat prowadzę warsztaty rozwoju przywództwa i autorefleksji, których elementem są autoprezentacje. To ciekawe, z jakim zaskoczeniem uczestnicy uświadamiają sobie podczas dyskusji, jakie fikołki wyczynia z nimi ich mózg. Standardowy

Komunikacja

Kurczakowy rozwój osobisty, czyli o zrzynaniu trocin

„…nie cierpię na aż taki niedostatek własnych pomysłów, żebym musiał żebrać o nie u innych”. Tak napisał Leibniz, na początku XVIII w. (link). Minęło ponad 300 lat i… regularnie mamy

Inne

Krótki smutny post, czym może być „uważność”

Uważność jest ostatnio modnym pojęciem. To kolejny przykład, jak znaleźć nową nazwę dla czegoś, co znamy od tysięcy lat. Potem okrasić to (pseudo)filozoficznymi płyciznami o harmonii ciała, ducha i energii