O różnicy między NIE KŁAM a MÓW PRAWDĘ

O różnicy między NIE KŁAM a MÓW PRAWDĘ

O samej istotności komunikacji trudno dodać coś mądrego. Mniej czy bardziej, ale praktycznie wszyscy zgadzają się, że rzeczywiście jest ważna. Wręcz należy do tych parametrów, które decydują o powodzeniu wszystkich procesów. W ostatnich latach jesteśmy z kolei tak bardzo zafascynowani technologią, że coraz bardziej aktywność pod hasłem „komunikacja” kojarzy nam się z mediami społecznościowymi oraz złożonymi kampaniami docierania do wielu odbiorców – czy to produktów (konsument), czy to idei (obywatel), czy też samej pracy (pracownik firmy). Oznacza to, że pojawia się coraz więcej fachowców od w taki właśnie sposób pojmowanej komunikacji. W ich ręce oddajemy ten obszar, zdejmując „ciężar” z siebie. Krótko mówiąc, pod pojęciem komunikacja domyślnie coraz bardziej kryje się przekaz w stylu jeden(a)  do wielu. Widać to także dobitnie w sygnałach kierowanych do menedżerów. Przekonuje ich się coraz usilniej, że przede wszystkim powinni rozwijać swoje umiejętności wystąpień publicznych. To właśnie one mają zadecydować o ich sukcesie. Sukcesie, którym przestaje już być stan firmy i ludzi, a ma nim być ich marka osobista. Wystąpienia publiczne to przecież znowu nic innego, jak styl jeden(a) do wielu. Dialogu ta forma nie zakłada… No i uczą się ludzie stylu oracyjnego, kiedy to zrobić pauzę, kiedy i jak zmienić tempo i ton głosu, jak gestykulować, co to piramidka czy wieżyczka, a co to koszyczek, co to postawa modela itd. Tymczasem nie trzeba wielu analiz i wystarczy się rozejrzeć nawet w najbliższym otoczeniu, by stwierdzić, że menedżerowie bardzo rzadko mają okazję i potrzebę prawdziwego występowania publicznego w tym klasycznym i nauczanym rozumieniu. Za to mają ogromną potrzebę sprawnego komunikowania jeden(a) do jednego lub w ramach niewielkich grup (zebrania, narady). Słowo „ogromną” nawet niewystarczająco dobrze oddaje istotę sprawy – i menedżerowie, i specjaliści, my wszyscy musimy tak działać codziennie, niemal na okrągło. I tutaj pojawia się paradoks. Nie uczymy się skutecznego wykonywania czynności, która jest przez nas wykonywana najczęściej (!). Ot, niespodzianka. Opisując człowieka cywilizowanego też używamy pojęcia, że „umie czytać i pisać”, a nic o sprawnym mówieniu. O skutecznym słuchaniu to już w ogóle zapomnij… ale to inny temat. Wychodzimy z jakże błędnego założenia, że skoro mamy usta, to [wystarczająco dobrze] mówimy, a skoro mamy uszy, to [wystarczające dobrze] słuchamy. Czyżby? Jako zawodowy słuchacz i rozmówca mam okazję od wielu lat odbywać idące w  setki, jak już nie tysiące, spotkania właśnie w stylu jeden do jednego lub w ramach niewielkich grup. Statystyka nie jest zbyt optymistyczna. Przeważająca część uczestników ma zasadnicze problemy ze sprawnym mówieniem i słuchaniem… I wcale nie chodzi tutaj o bogactwo języka i gramatykę. Zasadniczym problemem jest jakość formułowania i przedstawiania myśli oraz zrozumienie interakcji, jakie zachodzą podczas rozmowy, która ma określony kontekst. Trawestując świetną piosenkę: mówić każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej…

Całe szczęście, także w tym obszarze mamy bardzo wartościowy dorobek i opracowania. Drugie szczęście, że ten dorobek jest łatwo dostępny, także w języku polskim. Tyle tylko, że jest on znacznie mniej popularny niż poradniki w rodzaju „5 cech wybitnych mówców rzucających tłumy na kolana”, czy też „9 sposobów, by Twój rozmówca zrobił, co zechcesz”. Fundamentalne są tutaj postulaty sformułowane w latach 70. przez Paula Grice’a. Nie tak dawno jak na historię mowy, prawda? Kilkadziesiąt lat temu zaledwie. Urzeka w tych postulatach nie tylko ich treść, ale także zwięzłość. To już najwyższa szkoła jazdy. Sam Grice nadał nazwy swoim regułom komunikacji na bazie pism Kanta. To sprawia, że oryginalne brzmienie tych nazw może nie być wystarczająco intuicyjnie zrozumiałe dla większości z nas, czyli zwykłych odbiorców. Na naszym gruncie wspaniale „przetłumaczył” je na język potoczniejszy prof. Marek Tokarz (Argumentacja, Perswazja, Komunikacja, Wykłady z teorii komunikacji, GWP – gorąco polecam). Reguły są 4 plus 1 nadrzędna zasada. To też wspaniała wiadomość, bo 4+1 daje się łatwo zapamiętać. Przy minimalnej samodyscyplinie daje się też dosyć sprawnie zacząć je świadomie stosować, co z kolei szybko w krew wchodzi. Tyle tylko, że… przy samodyscyplinie. Tabletek ani apki w smartfonie na to nie ma.

Pora na zajęcie się zagadnieniem tytułowym, czyli różnicą między nie kłam a mów prawdę. Zajmuje się tym reguła nr 1, czyli

Reguła prawdziwości

wypowiadaj tylko takie sądy, w których prawdziwość sam wierzysz, i w których prawdziwość masz podstawy wierzyć [są udowodnione]

Wersja najkrótsza – MÓW PRAWDĘ.

Co oznacza owo mów prawdę w codziennym działaniu? Są tego trzy bardzo istotne konsekwencje. Dwie pierwsze są intuicyjnie zrozumiałe i pozornie oczywiste (ha! znowu czyżby?). Trzecia może być już dla wielu z nas odkryciem. Odkryciem, które może bardzo poważnie usprawnić naszą komunikację z dnia na dzień. Odkryciem, które może bardzo poważnie usprawnić nasze relacje z ludźmi. Oto te trzy konsekwencje:

– zakaz celowego wprowadzania w błąd – nie kłam

– zakaz kreowania sytuacji, które mogą wprowadzić w błąd – nie manipuluj

– zakaz przedstawiania jako pewne opinii, które nie są udowodnione (a niemal* nic nie jest udowodnione) – zamiast „na pewno” myśl i mów „uważam, że…”.

Za często używamy sformułowań „to oczywiste, że… / jak powszechnie wiadomo / na pewno / bez wątpienia / od razu widać, że…” itp. Niemal ZAWSZE po takim początku pada opinia, która jednak jest niczym więcej, jak naszą hipotezą, naszym osobistym osądem sytuacji. I tylko tym. Niestety, przedstawienie tego jako jedyny prawdziwy osąd natychmiast stawia naszego rozmówcę w sytuacji konfrontacyjnej. Cokolwiek powie innego niż nasza „jedynie prawdziwa” opinia zamienia potencjalnie ciekawą wymianę myśli w pojedynek. A w pojedynku jeńców nie biorą, prawda? Albo do pierwszej krwi, albo na śmierć… Mając to na uwadze można teraz świeżym okiem poprzyglądać się tak wielu wymianom opinii choćby poprzez LinkedIn. Ogromna część to niepotrzebne pojedynki zamiast wspólne szukanie rozwiązań. Krwi po kolana. Zresztą, LinkedIn to tylko laboratorium. Rozejrzyjmy się w swoim najbliższym otoczeniu. Zarówno w pracy, jak i w domu, jak i w życiu towarzyskim. Zacznijmy od siebie, oczywiście :-)).

Za rzadko używamy sformułowań „uważam, że / w mojej opinii / wydaje mi się / być może / warto rozważyć / jak sądzę” itp. Sformułowania te są kluczowe dla sprawnej współpracy podczas rozmowy. Ich znaczenie jest następujące: to moja opinia; dopuszczam, że możesz mieć inną; jestem ciekaw Twojej opinii i argumentów. To nic innego, jak zaproszenie do partnerskiej dyskusji, której celem jest poznanie/uzgodnienie stanowisk, a nie zwycięstwo w pojedynku. Dzięki takiemu zaproszeniu okazuje się, że siedzimy po tej samej stronie stołu. Nawet jeżeli fizycznie siedzimy naprzeciwko.

Rozumiejąc istotę wszystkich trzech konsekwencji reguły prawdziwości (szczególnie trzeciej) zwiększamy też szanse na… mówienie mniej i większe poświęcenie się słuchaniu innych. Bezcenne.

Wniosek bonusowy – wedle reguły prawdziwości politycy w zasadzie nie powinni otwierać ust, prawda? Łamią ją przecież nagminnie na wszystkie trzy sposoby. Ach, rozmarzyłem się…

Cytat wspaniale podsumowujący istotę reguły prawdziwości i cały ten post:

URAZIĆ MNIE MOŻESZ TYLKO NIELOGICZNOŚCIĄ SWOICH WYWODÓW,

NIGDY ICH SIŁĄ (!)

Czyje to słowa? Nasze, polskie, Stanisława Lema. Z książki o jakże wymownym tytule Dialogi. Wielka jest ich moc.

Zapraszam także do lektury postu o zbliżonej tematyce: „O istocie źródeł, czyli mroczne skutki zabawy w głuchy telefon” (link).

PS wyrażone w poście myśli są osobistymi poglądami autora i podlegają dyskusji :-).

 

* wedle Karla Poppera właśnie nic nie jest „na pewno”, a hipotezy można „na pewno” tylko obalać, a nie udowadniać. Zresztą ta możliwość falsyfikacji jest jednym z kryteriów świadczących o ich naukowości. Ale to już inna historia 🙂

Previous Czy coaching jest dla każdego?
Next Style przywództwa - wersja pragmatyczna

Powiązane wpisy

Komunikacja 0 komentarzy

Krótki smutny post, czym może być „uważność”

Uważność jest ostatnio modnym pojęciem. To kolejny przykład, jak znaleźć nową nazwę dla czegoś, co znamy od tysięcy lat. Potem okrasić to (pseudo)filozoficznymi płyciznami o harmonii ciała, ducha i energii

Komunikacja 3 komentarze

Dlaczego umierasz pytany o powód odejścia z pracy?

KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link)   To niesamowite, że najbardziej oczywiste pytania podczas rozmów rekrutacyjnych, czy networkingowych wywołują jedne z największych problemów. Wiemy na

Komunikacja 0 komentarzy

Herezja i Błażej Pascal a komunikacja biznesowa

Historia uczy. Niespecjalnie nam się to udaje udowodnić uczynkami, ale samo powiedzenie brzmi dobrze i skłania ku refleksjom (najczęściej w stylu „żebym to ja wiedział…”). Nie powinniśmy więc być zaskoczeni,

0 komentarzy

Brak komentarzy

Bądź pierwszy i Skomentuj ten post

Skomentuj

Ze względu na boty możliwość dodawania komentarzy tymczasowo wyłączona.