Mega wzrusz Endrju, cz. 6, Kałcze Kałcze

Mega wzrusz Endrju, cz. 6, Kałcze Kałcze

Endrju był w depresji po tak nieoczekiwanym spotkaniu z królem Łowców Głów, tajemniczym Łysym Doktorem. Został niespodziewanie przez Łowców porwany, przeżuty i równie niespodziewanie wypluty. Doktor obliczył tajnym algorytmem, że Endrju nie ma siły i odwagi, by pukać. Czyli woli być pukniętym. Co też się stało!

A Doktor zajęty jest wciąż zwycięskimi kampaniami, po których podbite ludy nadają mu na kolanach kolejne tytuły, jak: Książę Ortodoks Soszialu, Wielki Srutututu, Trendsweter oraz, perła w koronie zdobyczy, Chief LinkedIn Officer (CLO). Nie ma więc czasu na takiego pasywnego Endrju. Co serce temuż Enrju złamało, w depresję rynsztoków i lupanary miasta rzucając.

Nieogolony, nieumyty, śmierdzący, wyczerpany poniewierką i głodny jak diabli Endriu ocknął się pod mostem. Rozejrzał się sprawdzając, gdzie przyszło mu stracić przytomność nocy ubiegłej. Zobaczył nad sobą plakat z uśmiechającym się dobrodusznie staruszkiem. Napis głosił „Kałcze Kałcze, oaza certyfikowanych dobrolubnych miłościosiejów. Instytut KKK – Kwantowe Kałcze Koincydencji. Wnijdź człowiecze, odnajdź siebie! Tajne wejście tutaj”. Odnajdę siebie, czy nie, pomyślał Endrju, ale może jakieś jedzenie chociaż mają. No i staruszkowi tak cudnie z oczu patrzyło… A broda tak pięknie mu się srebrzyła… A obok staruszka tak młoda i piękna Lajf-Kałcz się uśmiechała… No to wszedł.

Nim się zdążył zorientować, co i jak, już siedział w głębokim fotelu, a w takim samym naprzeciw siedział sam ON, czyli Kałcz-Guru-Szuru-Buru z plakatu. W oddaleniu (Endrju nie mył się tydzień…), z wzrokiem głębokim i czułym niczym termofor, dłonie złożone w piramidkę. Milczał. No to Endrju sam zaczął.

Ostatnio żyję w nędzy i malignie, więc dopytam, jaki dzisiaj jest dzień? Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia, odpowiedział cicho Kałcz-Guru-Szuru-Buru.

Ekhm… no niby tak, ale tak bardziej czwartek, czy weekend? Czy jesteś pewien, że o dzień tygodnia ci chodzi? Jak sądzisz, co leży u źródeł twojego pytania? Co czujesz mówiąc „czwartek”?

No głodny jestem, zjeść bym coś chciał… O! to bardzo ważne wspomnienie. A czym jest dla ciebie jedzenie? Jakie emocje mu towarzyszą? Sięgnij w głąb jaźni.

Głodny jestem teraz, to nie wspomnienie, to teraz jest… Skręca mnie z głodu. Porozmawiajmy więc o głodzie! Czy w dzieciństwie bywałeś głodny? Musimy to przerobić! Dlaczego użyłeś słowa „skręca”? Dlaczego nawiązałeś do śrubokrętu? Czego to symbol, jak sądzisz? Co masz przeciwko kombinerkom?

Kurczę, nie pamiętam, teraz jestem głodny! Właśnie… Świetnie to rozumiem. Fantastycznie to ująłeś Endrju. Mam wrażenie, ze zbliżamy się do czegoś bardzo ważnego. Opisz mi swoje emocje, powiedz, co czujesz, wyrzuć to z siebie!

Nie jadłem od sześciu dni, ledwo chodzę, w brzuchu mi burczy, no pomóżcie… To niesamowite Endrju! Podziwiam twoją silną wolę. Nie jeść sześć dni! Sam bym nie wytrzymał i coś jednak bym zjadł. Co za moc! No to porozmawiajmy o tym, co czułeś każdego dnia, dzień po dniu, jak rozwijały się twoje uczucia, jak świat reagował na twój protest? Już prawie mamy tę twoją traumę, czuję to. Odrobina cierpliwości i otworzy się zupełnie nowy Endrju.

Jaki protest, kwakjumen? Jęknął Endrju. Deprecha i głód. Ratuj! Właśnie ci pomagam. Tylko nie prostacko i wulgarnie, żeby ci śniadanie pod nos dać. To byłoby prymitywne rozwiązanie krótkoterminowe. Razem poszukamy aspektów długoterminowych. By ten świat już nie był toksyczny. Byś się z nim pogodził. By cię objął. Byś przestał dawać się wciągać w cudze burze, tylko pływał po swoich błękitnych oceanach. Czujesz to, prawda?

Z całym światem? To 7 miliardów ludzi, rany… Z głodu umrę wcześniej, dżizas… Co mam zrobić dla kanapki chociaż? Wyjdź ze strefy komfortu!

Czyli co konkretnie? Bądź sobą! Otwórz się!

Bułkę chociaż jakąś mi dajcie i wody trochę… Endrju, widzę, że jesteś gotów na przemianę. Przejdźmy do rzeczy wielkich. Do afirmacji! Wyobraź sobie siebie najedzonego! Siedzącego przed stołem pełnym półmisków szynek, pasztetów, serów, kotletów, ziemniaczków, ryżu i nawet sojowych marmoladek! Lepiej ci? Czujesz się już mniej głodny? Zbliżasz się do łelbinga i floła? Jesteś na wyciągnięcie ręki! Wierzę w ciebie! Zaśpiewajmy razem!

Jeszcze bardziej głodny się czuję! Oj, Endrju. Ty to po gotowe rozwiązania przyszedłeś. My ci dajemy szansę na znalezienie zupełnie nowych rozwiązań, swojej wyjątkowej bułki. Choroba jest częścią twojej duchowej ścieżki, więc dopóki twoja dusza nie zacznie realizować zmian… bułki nie będzie. Zamiast myć okna w domu, oczyść swe myśli! Czakra sakralna jest w twoim dwupunkcie, już prawie materializujesz świadomość. Biegnij Endrju! Biegnij! Twoje kody liczbowe wibrują kwantowo, ja to czuję, a ty?!

Mdleję… Jesteś w harmonii z nieprzerwanym przepływem zasobów i miłości, które tryskają z fontanny światła w centrum ciebie. Wszystkie twoje pragnienia są teraz idealnie zrównoważone. Akceptuj wsparcie pola kosmicznego w zamanifestowaniu swojej pięknej życiowej misji i przyobleczenie jej w formę. Mając analizę numerologiczną jeszcze bliżej poznajesz samą siebie oraz wyzwania, które przed tobą stoją, a przecież przed nimi nie uciekniesz. Podczas kolejnych sesji technik kwantowych oczyścimy twoje pola życia i wyrzucimy sygnatury energoinformacyjne głodu, a później będziesz to mogła robić samodzielnie!

Dlaczego mówisz do mnie, jak do kobiety…? Szepnął Endrju, ale zemdlał, więc nie zobaczył lekkiego zmieszania na twarzy Kałcza-Guru-Szuru-Buru. No i nie usłyszał jego wzmianki o wisz-rozumisz-targetgrup, marketszejr i smarketingu.

Nie usłyszał też jego smutnego westchnięcia „… te ludzie to jakieś dziwne są; niesiemy im z oddaniem pomoc, a oni nie rozumią, nie łapią floła i nie łączą się ze Światłem Dobrego Kosmosu, eeeech…; a przecież metoda jest dobra; proszę go wynieść, moje drogie certyfikowane Lajf-Kałczynie. Dawać mi tu następnych. Przecież to musi kiedyś zadziałać!”.

Endriu ocknął się po kilku godzinach, w środku nocy. Gdzieś na śmietniku cywilizacji. Był to też, przypadkiem, śmietnik dosłowny. Był głodny. W oddali prestiżowego centrum miasta mienił się i przyciągał wieżowiec (środek nocy, więc oczywiście wszyscy przy biurkach). Wzrok przykuwał duży neon okupującej go firmy konsultingowej – McLionS. Przez okna najwyższego piętra patrzył przenikliwie na świat ON, prezes Homealone.

Tubikontinjud… zostańcie z nami.

Previous Social Cafe - Jak się nie zgubić w sieci?
Next Źródła wiedzy o sobie, część 3, ankieta 360

Powiązane wpisy

Komunikacja 0 komentarzy

Herezja i Błażej Pascal a komunikacja biznesowa

Historia uczy. Niespecjalnie nam się to udaje udowodnić uczynkami, ale samo powiedzenie brzmi dobrze i skłania ku refleksjom (najczęściej w stylu „żebym to ja wiedział…”). Nie powinniśmy więc być zaskoczeni,

Komunikacja

Incydent wyścigowy, klucz do codziennej komunikacji

KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link)   W sportach samochodowych istnieje bardzo ważne pojęcie: incydent wyścigowy. Niemal w każdym wyścigu odbywającym się na torze zdarzają

Komunikacja

Moje zasady działania w LinkedIn, cz.4

KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link)    Jak dyskutować w komentarzach? Pierwszy artykuł będący praktycznie moim manifestem poruszania się w przestrzeni LinkedIn wciąż jest jednym