Planowanie kariery, sceny z życia poskramiacza lwów

Planowanie kariery, sceny z życia poskramiacza lwów

Monty Python najlepszy jest i basta. Poza samą kwestią, że są (dla mnie) prześmieszni, to mają jeszcze jedną zaletę – w powodzi skeczów poruszyli chyba wszystkie istotne elementy naszego życia. Dzięki temu są kopalnią świetnych cytatów i przydatnych metafor. Czy istnieje skecz MP obśmiewający planowanie kariery? Oczywiście! Tym ciekawszy z mojego punktu widzenia, że John Cleese gra rolę konsultanta kariery. Pomyśleć tylko – John Cleese gra MOJĄ rolę, ależ to brzmi :-)! Wprawdzie, gdy on to grał, miałem około siedmiu lat, ale zawsze… Cóż, wróćmy na ziemię, czyli do kwestii Strategia Rozwoju Kariery.

PROBLEM1)

Chodzi o skecz zatytułowany Poskramiacz Lwów (Lion Tamer). Jest łatwo dostępny w internecie, także w wersji polskiej. Trwa wszystkiego około pięciu minut.  Nawet teraz można przerwać czytanie, obejrzeć go i wrócić do lektury (to nawet byłoby wskazane). Przedstawia księgowego, który rozważa z konsultantem kariery możliwość porzucenia księgowości i rozpoczęcia natychmiast, najlepiej od jutrzejszego poranka, kariery poskramiacza lwów. Rzecz w tym, że jedyne kwalifikacje bohatera, to kapelusz z napisem Poskramiacz Lwów. Do tego okazuje się jeszcze, że pomylił lwy z mrówkojadami i na widok zdjęcia prawdziwego lwa niemal mdleje. Konsultacje kończy sakramentalnym „to ja muszę to przemyśleć, zadzwonię za trzy tygodnie” i wiadomo, że nie zadzwoni. Zabawa przednia, bo obaj panowie rewelacyjnie grają swoje role. Odkładając na bok świetne bon moty zastanówmy się, co jest rdzeniem tej historyjki. Otóż jest to odległość pomiędzy istotą pracy i doświadczeń tegoż księgowego, a celem, który chce osiągnąć natychmiast. Odległość przeogromna w każdym wymiarze, bo i niezbędnych cech charakteru, doświadczeń, siły, wytrzymałości, umiejętności, odwagi, stylu życia itd. A nową pracę chce zacząć od jutra…

Śmiejąc się podczas oglądania tego skeczu warto zadać sobie słynne gogolowskie pytanie „z czego się śmiejecie?” i… natychmiast godnie przyjąć na ciało tegoż Gogola odpowiedź „z siebie samych się śmiejecie!”. Iluż to się naoglądałem takich poskramiaczy lwów przez ostatnie szesnaście lat… (i sam pewnie czasem taki bywałem). Mam na myśli ludzi, którzy pytani o plany wskazują jako pożądany natychmiastowy krok kariery jakiś równie odległy, jak w opisanym skeczu. Dzięki Johnowi Cleese szybko nauczyłem się zadawać w tym momencie najwłaściwsze pytanie. Pytanie, którego zadawanie z wiekiem przychodzi mi zresztą coraz łatwiej: „a dlaczego przedstawiciele tej firmy/sektora w ogóle mieliby chcieć się z Panem/Panią spotkać?!” [skoro Pana/Pani jedyna kwalifikacja to „kapelusz z napisem” i chęć przeogromna]. Wtedy zapada cisza… Bo na początku to takie oczywiste, że skoro my chcemy się spotkać, to dla drugiej strony to też powinno być pożądane. A niby dlaczego?

Czy jednak księgowy nie ma prawa marzyć o zostaniu poskramiaczem lwów? Oczywiście, że ma!! Wspomnianym problemem jest „tylko” to, że chce to osiągnąć w jednym kroku, od razu. Jednak jak mówią prawa fizyki – w przyrodzie wszystko jest możliwe (naprawdę, to nie zabieg retoryczny), ale prawdopodobieństwo niektórych wydarzeń jest baaaaaaaaaardzo małe. No i to jest taki przypadek. Wtedy być może potrzeba rycerza na białym koniu, który zjawi się z odsieczą. Ok, oto jestem, nadjechałem. Poniżej sugestia scenariusza dla księgowego.

ROZWIĄZANIE

Zacznijmy od prostej analizy. Na czym zna się księgowy? Na księgowości, eureka! Tak, to jego karta przetargowa. W porównaniu z celem strategicznym o nazwie Poskramiacz Lwów wygląda jak blotka. No to z tej blotki trzeba zrobić atut. Gdzie księgowy chce się znaleźć? Otóż wcale nie mierzy on w jedno miejsce. To ważne spostrzeżenie. On mierzy w DWA miejsca – po pierwsze, chce być w cyrku, po drugie, chce być tam poskramiaczem lwów.

Czy cyrk potrzebuje księgowego? Można z prawdopodobieństwem bliskim jedności założyć, że raczej tak. W końcu tam też muszą liczyć pieniądze i ze skarbówką się rozliczać. W pierwszym kroku niech więc księgowy atakuje wszystkie cyrki w kraju aplikując na stanowisko, które zna, czyli księgowego (ale już w cyrku przecież). Czym jest wtedy jego karta, blotką, czy atutem? Ha, no właśnie, atutem, prawda? Jeśli jest wystarczająco zdeterminowany i uparty, ma ogromne szanse, by dostać tę pracę. Księgowy chce być księgowym, nikt mu łaski nie robi i cudu nie trzeba. Zauważmy, że w ten sposób osiągnął pierwszy cel z dwóch wymienionych powyżej – jest już w cyrku!

Wierzę, że widzicie w tym momencie myśl przewodnią naszego planu. Jest już w cyrku, co dalej? Ano wykonując świetnie swoją robotę księgowego (to ważne), zaprzyjaźnia się z lokalnym poskramiaczem lwów. Nie przestając świetnie księgować zaczyna dodatkowo pomagać temuż poskramiaczowi. Jeśli okaże się, że jest w tym pomaganiu dobry, lwów się nie boi, a lwy jego tak, to ma pełne prawo właśnie w tym konkretnym cyrku zaaplikować na pozycję Pomocnika Poskramiacza Lwów. Tutaj go znają osobiście, ufają już jego odwadze i przydatności przy lwach. Nie patrzą na niego tylko przez pryzmat formalnego stanowiska księgowego. Jeżeli był w tym rzeczywiście dobry i rzeczywiście zaskarbił sobie zaufanie, to w drugim kroku rzuca księgowanie i zostaje Pomocnikiem Poskramiacza Lwów w tymże cyrku. No i co? Ano w drugim kroku jest już i w cyrku, i przy lwach… Jeżeli teraz popracuje stabilnie na stanowisku pomocnika, to spokojnie może za jakiś czas aplikować na wymarzoną pozycję Poskramiacza Lwów już w DOWOLNYM cyrku. Nikt mu łaski nie będzie robił, bo aplikuje z pozycji „jestem w cyrku + jestem przy lwach”, a nie z pozycji „jestem księgowym gdzieś tam”.

WNIOSKI

Taki scenariusz może ułożyć odpowiednio do swoich marzeń każdy z nas. Rycerz na białym koniu nie zawsze jest konieczny (choć intelektualny sparring-partner często się jednak przyda; żeby nie podcinać gałęzi, na której siedzę…). To dobra wiadomość. Wymaga za to nieco zdrowej pokory i umiejętności chłodnego spojrzenia na samego siebie. Należy ocenić, jak duża jest różnica między tym, czego pragnę, a tym, co kładę na stole w postaci swoich obecnych doświadczeń. Potem rozbić proces dochodzenia do strategicznego celu na przemyślane kroki. Kroki, z których każdy jest dobrze umocowany w posiadanych doświadczeniach (żeby chcieli tam z nami w ogóle rozmawiać). Jednocześnie kroki, z których każdy przesuwa nas bliżej upragnionego miejsca. Mam coś do dania, oczekuję czegoś do wzięcia.

Przypomnijmy tę sekwencję:

księgowy gdzieś → księgowy w cyrku X → pomocnik poskramiacza lwów w cyrku X → poskramiacz lwów w dowolnym cyrku.

Zamiast księgowego wstawiamy siebie na dzisiejszym stanowisku, zamiast cyrku wstawiamy pożądaną docelowo firmę/branżę, zamiast poskramiacza wstawiamy pożądane stanowisko i… robi się z tego jakiś plan.  Tadam! No rocket science to nie jest, każdy powinien dać radę. Strategia rozwoju kariery staje się czymś, co może opracować każdy.

W części drugiej zaproponuję prosty i już nie metaforyczny algorytm opisujący planowanie kariery. Omówię też podstawowe błędy popełniane podczas jego opracowywania i wdrażania.

Planowanie kariery niewątpliwie wiąże się z pytaniem „Jak długo pracować w jednej firmie”, omówionym w osobnym artykule.

1) Wiem, wiem, nie wolno używać tego słowa. To sytuacja niczym z Harry’ego Pottera, prawda? „Ten, którego imienia nie można wymawiać”. Ale jestem inżynierem i dla mnie ma to słowo wciąż normalną wymowę, czyli „coś do załatwienia, wyzwanie”, a nie „kłopot”. I tej wersji będę się trzymał.

Previous Autorefleksja, czyli o pożytku posiadania wagonu amunicji
Next Inspiracja, czyli gdzie i jak jej szukać?

Powiązane wpisy

Kariera 0 komentarzy

Jak długo pracować w jednej firmie?

KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link)   Jak długo pracować – to jedno z tych pytań, które słyszę niezwykle często. Z dużym prawdopodobieństwem mogę założyć,

Kariera 0 komentarzy

Scenariusz kariery nr 1 – Skoczek

Sugeruję też zapoznanie się z poprzednim artykułem „Jak długo pracować w jednej firmie”. Razem tworzą one logiczną całość. Pojęcie Skoczek w odniesieniu do pracownika jest powszechnie znane. Oczywiście każdy ma prawo

Kariera 0 komentarzy

Jak poskromić rekrutera – rozmowa rekrutacyjna na zimno

KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link)   Rozmowa rekrutacyjna to wydarzenie, które obrosło wieloma mitami. Niesie duży ładunek emocjonalny. Najczęściej spotykają się wtedy dwie nieznające

0 komentarzy

Brak komentarzy

Bądź pierwszy i Skomentuj ten post

Skomentuj

Ze względu na boty możliwość dodawania komentarzy tymczasowo wyłączona.