Kup w końcu te cholerne bułki, czyli…

Kup w końcu te cholerne bułki, czyli…

DYLEMAT „INTELIGENTNEGO INTELIGENTA” feat Endrju Wrażliwy

Występują

Inteligentny Inteligent – ponadprzeciętnie wrażliwy i/lub inteligentny, do tego bardzo dobrze (często nawet dogłębnie) oczytany w dobrych książkach (psychologia, filozofia, ekonomia, literatura piękna też). Widzi świat w jego niemal całej złożonej złożoności. Silnie przekonany, że należy do zbadanej naukowo przez naukowców z [wstaw dowolny kraj] 20% mniejszości o zdiagnozowanej Bardzo Podwyższonej Wrażliwości.

Miejsce

Na przemian pokój inteligentnego inteligenta (myśli sam na sam) oraz fora dyskusyjne, czy to internetowe, czy to spotkania „na temat” z innymi Inteligentnymi Inteligentami.

Akcja

Inteligentny Inteligent rozważa różne drogi dojścia do sklepu osiedlowego dwie ulice dalej. Cel – zakup bułek. Zależy mu na czasie, bezpieczeństwie, wygodzie, jakości drogi, jakości bułek, optymalnej liczbie bułek, wrażeniach duchowych i estetycznych podczas pobytu na ulicy, uniknięciu „kupujących” na trawnikach psów oraz kilku innych czynnikach mniej lub bardziej jasnych dla niego samego. Wszystkie mają jednakowe współczynniki wagi, choć nie przyzna się do tego nawet przed samym sobą.

Ma już rozpisanych na kartce 12 scenariuszy wyjścia po te bułki. Łącznie ze scenariuszem rezerwowym w postaci zamówienia internetowego. Internet dostarcza mu też wielu podpowiedzi, jak się kupuje bułki. Ze szczególnym uwzględnieniem absolutnie wyjątkowej specyfiki jego osiedla i jedynego w swoim rodzaju wspomnianego sklepu osiedlowego. Jakże różnego w swojej cudownej różności od wszystkich innych sklepów świata.

Cokolwiek nie wymyśli, przeczyta lub nie usłyszy, reaguje w jeden z poniższych sposobów:

– ale to nie jest propozycja/system/rozwiązanie, która zawsze się sprawdza w 100% i gwarantuje sukces w 100%

– ale w pewnej firmie w Argentynie (opcja: „Ale słyszałem o człowieku, który…”) kiedyś bułki próbowano kupić [bez znajomości szczegółów, co i jak] i tam nie do końca to wyszło, chyba

– ale różnie może być, bo życie jest skomplikowane; i tak, i nie; to zależy

– ale zawsze jest możliwych kilka rozwiązań, a jak będzie, to nie wiemy

– w trzecim kroku po wyjściu z domu pojawia się już tyle zmiennych, że muszę to jeszcze przemyśleć

– ale w Polsce kilka tysięcy ludzi ginie co roku pod kołami samochodów, a do sklepu mam aż 3 przejścia przez ulicę oraz 4 zakręty, a w 1956 roku na jednym z tych zakrętów ciężarówka zabiła kota

– wygodny ten zakup internetowy, ale przecież przez sieć rozprzestrzeniają się wirusy, ludzi okradają, a i nie wiadomo, czy przywiozą mi tyle bułek, ile zamówię, bo ludzie i maszyny są omylni, no i nie wiadomo na 100%, czy te przywiezione bułki świeże będą i czy będą miały tyle bruzd na powierzchni, ile powinno być; powinno być 5, choć zaraz zaraz, jakże to ciekawe, dlaczego akurat 5, rozważmy to…

– a może by tak chleb zamiast bułek…

– czy ja w ogóle głodny jestem…

– zastanówmy się jeszcze raz nad społecznym znaczeniem jedzenia oraz jego wpływie na [wstaw dowolne cokolwiek]

– ………………………………………………

Statystycznie to są warianty przeważające w LI. Brzmią dosyć inteligentnie, co zadowala Inteligentnego Inteligenta przekonanego o własnej podwyższonej wrażliwości i złożoności.

W przestrzeni FB środek ciężkości bólu egzystencji i jakże prawdopodobnie pozornej konieczności zakupu bułek przesuwa się w inne miejsce. Dominuje tam wariant wszystko albo nic. W oczekiwaniu na pełną szklankę, mając pustą zupełnie, pomija się wszystkie okazje wypełnienia jej choćby do połowy. Woli się czekać cały czas z pustą. Bo czekanie z pustą zapewne bardziej uszlachetnia, niż schylić się po wypełnienie częściowe jako wariant pośredni.

Efekt końcowy

NIE IDZIE PO BUŁKI, nie robi nic, bo rozważane warianty są tylko „dobre i prawdopodobne” zamiast „doskonałe i pewne”. Albo robi to z niewiarą, więc… przepowiednia spełnia się sama i projekt Bułki kończy się klapą podsumowaną stwierdzeniem „A nie mówiłem…”.

Morał

WYJDŻ I KUP TE CHOLERNE BUŁKI! Bo to nie bułki są celem Twojego życia. To tylko jeden z setek małych środków wspomagających cel, więc zamiast stać w blokach wyjdź, kup, zjedz, zapomnij. No i zajmij się tym, co istotne. Wreszcie.

PS to jest chyba właściwy moment na zacytowanie jednego z moich ulubionych dowcipów dotyczących komunikacji i argumentacji:

– Podobno obili cię wczoraj w parku?

– Jaki tam park, kilka drzew…

No i gadaj z tym Inteligentnym Inteligentem…

Previous Co to jest charyzma? Dar bogów i genów?
Next Motywacja. Ile można kręcić korbą...?

Powiązane wpisy

Autorefleksja

VUCA – opis świata, czy przyjemny mit?

„Mam prawie pięćdziesiąt lat i większość życia przeżyłem w tych wiecznie niespokojnych czasach lęków i nadziei, wciąż oczekując, że pewnego razu owe czasy nareszcie się skończą. Ale teraz widzę, że

Autorefleksja

Wiedza zamiast opinii; Noam Chomsky „Jakimi istotami jesteśmy?”

Seria Meandry Kultury. Tłumaczenia oryginalnych dzieł myślicieli. Można poznawać u źródeł, nie z opracowań. Później można dyskutować na bazie wiedzy, nie opinii. Recenzja nr 2, „Jakimi istotami jesteśmy?”, Noam Chomsky.

Autorefleksja 1 komentarz

Morgan Freeman i pierogi, czyli przestań udawać Boga

LinkedIn ma moc broni masowego rażenia. W efekcie wiele informacji wielokrotnie powtarza się przed naszymi oczami, bo dzielą się nimi coraz to kolejni ludzie (nie narzekam oczywiście, bo dzięki temu