Dlaczego boimy się mówić o sobie?

Dlaczego boimy się mówić o sobie?

Podczas zajęć prowadzonych na studiach MBA oraz spotkań z menedżerami systematycznie notuję ciekawy wzór zachowań. Ze swadą i pewnością siebie prezentujemy kwestie biznesowe. Mamy swoje zdanie, potrafimy je przedstawić i logicznie bronić. Dużo większe problemy zaczynają się, gdy przychodzi nam powiedzieć coś konkretnego o sobie. Coś, co charakteryzuje nas głębiej poprzez osobowość i zachowania, a nie nazwę stanowiska. Coś, co jednocześnie bazuje na faktach, a nie ogólnikowych deklaracjach typu „rodzina jest dla mnie najważniejsza”, „kocham wyzwania”. Powyższe zjawisko urasta już do rangi  dużego problemu, gdy z rozmowy jeden na jeden przechodzimy do rozmowy w grupie. Dlaczego boimy się mówić o sobie?

Pytanie „dlaczego” jest o tyle zasadne, że nie ma tutaj mowy o żadnych kwestiach wkraczających w zastrzeżoną sferę osobistą. Cały czas mowa jest o tym, o co w naturalny sposób sami pytamy innych i oczekujemy jasnych odpowiedzi. Choćby podczas rekrutacji, rozmów okresowych, czy udzielając informacji zwrotnej. Chodzi o nic innego, jak np.: czynniki motywujące, preferowana rola w grupie, zachowania w sytuacjach zawodowych (praca pod presją, w obliczu konfliktu itd.), styl komunikacji, czy osławione silne strony i te do rozwoju.

O przyczyny pytam samych uczestników tych dyskusji i systematycznie razem definiujemy dwa zasadnicze powody:

– obawa przed zostaniem ocenionym, często wręcz strach (silny czynnik emocjonalny)

– brak ugruntowanej i zweryfikowanej wiedzy o samym sobie (autorefleksji); do tego bazującej na analizie powtarzalnych zachowań i preferencji, a nie intencji; a trudno się rozmawia o czymś, na czym się nie znamy…

Czynnik pierwszy jest, jak sądzę, silnie kulturowy. Mamy dosyć nisko ustawiony poziom, powyżej którego z postawy otwartej rozmowy przechodzimy na pozycje obronne i chowamy się za pancerzem. Podziwiam tutaj kulturę skandynawską. Pracując z tamtejszymi menedżerami jestem pod wrażeniem ich otwartości i umiejętności mówienia i słuchania (!) o sobie bez poczytywania tego za atak i konieczności jakiejkolwiek obrony. Traktują to jako cenne źródło informacji, które należy „pobrać” i się z nim później samodzielnie zmierzyć. Wychodzą z założenia, że zgadzać się przecież nie muszą, a posłuchać warto. W tym przypadku sesje informacji zwrotnej po assessmentach stają się nie tylko świetną dyskusją, ale niosą też dodatkowe wyzwanie. Skoro po drugiej stronie jest tak duże zapotrzebowanie, to trzeba się zdrowo napracować, by mu sprostać. Co akurat daje wielką satysfakcję obu stronom. Oczywiście pisząc o Skandynawach dokonuję uogólnienia. Ludzie wszędzie są różni i występują w pełnym spektrum. Za to środek ciężkości omawianych postaw w ww. obszarze jest w kulturze skandynawskiej znacznie dalej na skali „otwartość/słuchanie”, niż w naszej.

Drugi powód, słaba autorefleksja (bazująca na faktach, zachowaniach, nie intencjach) jest też całkiem powszechnym zjawiskiem. A przecież o naszym długoterminowym sukcesie zawodowym i życiowym zadecyduje czynnik ludzki. Wiedza zawodowa jest ważna, ale nie decydująca dla naszego poczucia harmonii wewnętrznej, samoakceptacji i pożądanego poczucia „dobrego życia”. Jeżeli słabo znamy swoje preferowane i powtarzalne zachowania, czynniki motywujące itd., to jakże mamy kreować/wybierać otoczenie, które będzie im sprzyjać? Podkreślam, chodzi o wiedzę zweryfikowaną, nie na bazie „wydaje mi się, że…”.

Czynnikiem sprzyjającym jest też dojrzałość. W najprostszym ujęciu wynikająca z sumy doświadczeń, czyli także samego wieku. Przeżyte lata pomagają, bo jest co przetwarzać. Byle… systematycznie przetwarzać, a nie zdawać się tylko na chwile olśnień. A to można zacząć w dowolnym wieku. To bardzo dobra wiadomość.

PS tekst ten ukazał się w miesięczniku Personel Plus, 1/2019

Previous Wyprawa DOM de Mischabel 2018
Next Słucham Gadam, rozmowa 2, wersja audio

Powiązane wpisy

Autorefleksja

Reguła 4K, czyli haft na piżamie

KSIĄŻKA Dariusz Użycki, „Czy jesteś tym, który puka?” dostępna TUTAJ (link) Dawno temu, za to wciąż w naszej galaktyce, byłem początkującym konsultantem. Musiałem oczywiście oddawać się też czynności, w której

Autorefleksja

Dobre życie i szczęście, część trzecia i ostatnia

Wśród wielu zagadnień cząstkowych autorefleksji widnieje także szczęście. Poświęciłem mu wcześniej dwa artykuły (linki na dole). Jeden z wątków wzbudził ostatnio ciekawą dyskusję w LinkedIn. Jest nim pytanie, czy szczęście

Autorefleksja

60.000 odsłon w ciągu 1. roku!

Równo rok temu uruchomiłem tę stronę. Wcześniej kilkadziesiąt lat zbierałem doświadczenia, a kilka lat świadomie już odkładałem tę chwilę „na później”, by mieć pewność, że jestem gotów. To „jestem gotów”